Po miesiącach wytężonej pracy i zastosowaniu najnowszych algorytmów sztucznej inteligencji, udało nam się uzyskać dostęp do testu Rorschacha, który od dzisiaj dostępny jest w wersji online na naszej stronie!
Dzięki temu możesz bez wychodzenia z domu poznać swoje nieświadome treści psychiczne i sprawdzić, jakie masz zaburzenia.
Zapraszam: Test Rorschacha online
Paliwo napędzające organizm człowieka i rozkosz podniebienia. Jego marnowanie wpływa negatywnie nie tylko na ekonomię, ale również ekologię, a ponadto jest niekorzystnie odbierane wśród społeczeństwa. Dowiedz się jak szanować jedzenie i żyć w zgodzie z własnym sumieniem oraz być eko.
Feminizować czy nie feminizować? Pani marszałek, marszałkini czy marszałka? Pani minister czy ministra?
Niedawno ruszyła akcja „Pomóżmy polskiej Wikipedii”, której uczestniczki i uczestnicy edytowali hasła tak, by w notach biograficznych kobiet występowały żeńskie nazwy zawodów. W polskiej Wiki w odniesieniu do kobiet wciąż dominują formy męskie i to nawet wobec tych, które same wolałyby używać żeńskich. Tak było na przykład z hasłem dotyczącym Aliny Całej, której nazwę zawodu z historyka na historyczkę zmieniono dopiero po długiej dyskusji redakcyjnej z udziałem samej zainteresowanej.
Wprowadzaniu do języka nazw żeńskich towarzyszy opór, także wśród kobiet. W „Wysokich Obcasach” zamieszczono sprostowanie redakcyjne: wybitna psychoterapeutka nie chce, by ją nazywać psycholożką, gdyż nie identyfikuje się z takim określeniem swojej roli zawodowej. Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy feminizacji języka deklarują, że działają na rzecz równouprawnienia kobiet.
Nie wiemy, ile lat jesteśmy małżeństwem. Pewnie ze trzydzieści, ale żadne z nas nie pamięta daty ślubu.
Zanim się poznaliśmy, bardzo dużo słyszałam o Wojtku. Był przyjacielem moich przyjaciół: Andrzeja Dąbrowskiego i jego poprzedniej żony Małgosi. Robiliśmy w radiu bardzo popularną audycję „Ilustrowany tygodnik rozrywkowy”. Co jakiś czas słyszałam o panu Karolaku, że to taki świetny facet, taki zdolny muzyk jazzowy, inteligentny, dowcipny, aż zaczął mnie interesować.
Kobiety przestaną zgadzać się na przemoc, gdy uniezależnią się ekonomicznie od mężczyzn. Państwo powinno ten proces wspomagać - uważa prof. Jadwiga Staniszkis, która miała w swoim życiu podobny epizod.
Kobietom trudno mówić o tym, że są w domu ofiarami przemocy.
Prof. Jadwiga Staniszkis: - Bo przemoc to często gra, która wciąga obie strony. Obserwowałam wiele takich przypadków, zwłaszcza w rodzinach inteligenckich. Tam kobietom trudniej jest mówić o przemocy, bo kojarzy się ona powszechnie z biedą i patologią. Kobieta w mieście chce dorównać ideałom, które zna z kolorowych magazynów. Bicie nie pasuje do tego obrazka. Na wsi kultywowany jest jeszcze tradycyjny model rodziny. Gdy pod jednym dachem mieszka się z rodzicami i dziadkami, rzadziej dochodzi do fizycznej agresji wobec kobiet, bo wielopokoleniowa rodzina tworzy inny klimat i rozładowuje napięcia. Nie czuje się w niej takiego osaczenia.
Nie mówią o tym, że są bite, bo się wstydzą?
- Niekoniecznie. Kobiety o niskim poczuciu własnej wartości mogą odbierać uderzenie jako karę za swoje prawdziwe lub wyimaginowane grzechy, których się dopuściły. Ból uwalnia je od poczucia winy, a słowo "ofiara" do nich nie pasuje. Oczywiście należy to odróżnić od zwykłego pastwienia się nad rodziną.
W książce "Życie umysłowe i uczuciowe" mówi Pani Cezaremu Michalskiemu, że na początku lat 70. bił ją partner.
- Nie czułam się ofiarą, choć pisarz Ireneusz Iredyński raz czy dwa razy uderzył mnie smyczą dla psa. Miałam bliznę, która już się zagoiła. Nie ma o czym mówić.
Dlaczego panią uderzył?
- Mogłam to nawet sprowokować. Wiem, że potrafiłam być wredna. Już niania mówiła o mnie: "Dziurki nie zrobi, a krew wypije".